Miasto jako gęstwina koloru :)
Autor: Jacek
Rowerem do Rothenklempenow
Aura niestety trochę się nieco psuje (mam nadzieję, że się nie zepsuje) ale sezon rowerowy szczęśliwie jeszcze nie przemija – zatem na weekend polecam wycieczkę do Rothenklempenow:
We wsi, jadąc z północy, „przy kościele” należy skręcić w prawo w zadbaną aleję obsadzoną szpalerem drzew z jednej strony. Zabudowania na zdjęciach to folwark i „zamek” pod postacią zrekonstruowanej baszty. Z Bramy Portowej przez Głębokie – Dobrą – Blankensee około 30 km.
Dziesięć lat pstrykania cyfrą
Kiedyś nadchodzi taki moment w którym trzeba zapostować coś okrągło-patetycznego. Dziesięć lat pstrykania cyfrą – dokładną datę przegapiłem parę(naście) dni temu, ale w obliczu skali to chyba nie ma większego znaczenia :)
Bez grama obróbki, zrisajzowane jeno na potrzeby internetów. Panorama z Duńskiej sprzed niemal równych 10 lat.
Swoją drogą zdjęcia cyfrowe żółkną w specyficzny sposób.
P.S. Po różnice w szczegółach zapraszam tutaj.
Gartz (z cyklu w delcie rzeki / w górę rzeki)
Gartz – leży cierpliwie (obiecałem) i czeka na swoją kolej od lipca:
Wielka rzeka i niemiecki ład (ale senny), ładnie, na pewno warte większego „pomyszkowania” – w dużym skrócie tak to można określić :)
Około 35 kilometrów z Bramy Portowej (bezpieczniej przez Smolęcin) – czyli taka raczej całodzienna wyprawa.
Rower miejski (i nie tylko)
Szczecin doczekał się wreszcie roweru miejskiego. Wystarczyło chwilę się przejść głównymi ulicami Śródmieścia, żeby stwierdzić, że popularność tego środka transportu wraz z przyjemną, ciepłą, wrześniową aurą, wytworzyło sympatyczną atmosferę końca lata w żywym mieście (szczególnie fajnie się prezentuje przeorganizowana Jagiellońska plus deptak plus Stojaki):
Chyba można już napisać, że szczecinianie pokochali rower miejski. Oczywiści pokochali Ci, którzy do takiej miłości są zdolni :) natomiast Ci co nienawidzą, to tak prędko i (lub) łatwo swego zdania nie zmienią :) Poza tym mam wrażenie, że dzięki uruchomieniu roweru miejskiego, liczba „prywatnych” rowerzystów na ulicach w centrum, wręcz się zwielokrotniła.
Same stacje roweru miejskiego, mimo, iż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ma zbytnio flołtujące kolory, wpasowały się bez problemu w krajobraz miasta:
Statystyki podawane na oficjalnym profilu FB są wielce obiecujące (żeby nie powiedzieć zaskakujące), pozostaje trzymać kciuki za rozbudowę sieci i infrastruktury rowerowej oraz edukację i kierowców i rowerzystów. Nawiasem mówiąc, podobno po początkowych trudnościach, coraz mniej rowerów miewa problemy z łańcuchem, przerzutkami czy wpięciem / wypięciem ze stacji.
Nowa przestrzeń
Dzień otwarty Filharmonii – pomimo deszczu i „powiększonych” grup wchodzących (70 osób co 10-15 minut) godzinna kolejka przez cały dzień utrzymywała swoją długość.
Na placu Przełomów było więcej ludzi dzisiaj niż podczas wczorajszej celebry:
Po godzinnym odstaniu tzw. „swego” okazuje się, że warto (zresztą co ja będę mówił) bardzo warto:
Minimalizm, moire i duch Franka Wright’a to pierwsze skojarzenia które przychodzą do głowy.
A potem przychodzi refleksja, że kompozycje tych linii są opisami samymi w sobie :)







































































