Latający rowerzyści Red Bulla w Kaskadzie:
Kategoria: Dokument
Rok w obiektywie
Dwanaście miesięcy na blogu w fotograficznym skrócie:
Styczeń, czyli „z bluszczem czy bez” i tradycyjnie bezśnieżny styczeń i rozpoczęcie budowy Mostu Grodzkiego.
Luty: Walentynki przeplatające się z pogodną melancholią na Jasnych Błoniach.
Marzec: próby iluminacji na filharmonii, wypieszczona elewacja Akademii Sztuki oraz sztuka ulicy.
Kwiecień: rowerowe majówki, Szpinakowy Pałac, hipermarket na wypasie (alia Hala Arena) i melancholia w delcie rzeki.
Maj to Noc Muzeów i wyłaniające się zarysy mariny na Wyspie Grodzkiej.
Czerwiec – Spoiwa Kultury (Home, Sweet Home) i Dni Morza.
Lipiec: upały na mieście i Arkonka :)
Sierpień: Filharmonia i Przełomy.
Wrzesień; sporo wszystkiego, przede wszystkim Jagiellońska i rower miejski.
Październik – bulwary, Design Day i food-trucki.
Listopad: miesiąc przeszłości – Duchy Łasztowni i odkrywka na Podzamczu.
Grudzień: pierwszy śnieg (wow-wow) i blogowigilia.
Szczęśliwego Nowego 2015 roku i mnóstwa ciekawych kadrów wszystkim Odwiedzającym :)
Nowe perspektywy (Most Grodzki)
Nowe perspektywy czyli Wyspa Grodzka, Most Grodzki i Śródmieście widziane z Łasztowni. Jednym słowem – niesamowite miejsce na fotografowanie lewego brzegu (z wczorajszego spaceru po Łasztowni):
Mam przeczucie graniczące z pewnością, że mostek po ukończeniu stanie się fotograficzną „miejscóweczką” – klasykiem :)
Rower miejski (i nie tylko)
Szczecin doczekał się wreszcie roweru miejskiego. Wystarczyło chwilę się przejść głównymi ulicami Śródmieścia, żeby stwierdzić, że popularność tego środka transportu wraz z przyjemną, ciepłą, wrześniową aurą, wytworzyło sympatyczną atmosferę końca lata w żywym mieście (szczególnie fajnie się prezentuje przeorganizowana Jagiellońska plus deptak plus Stojaki):
Chyba można już napisać, że szczecinianie pokochali rower miejski. Oczywiści pokochali Ci, którzy do takiej miłości są zdolni :) natomiast Ci co nienawidzą, to tak prędko i (lub) łatwo swego zdania nie zmienią :) Poza tym mam wrażenie, że dzięki uruchomieniu roweru miejskiego, liczba „prywatnych” rowerzystów na ulicach w centrum, wręcz się zwielokrotniła.
Same stacje roweru miejskiego, mimo, iż na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ma zbytnio flołtujące kolory, wpasowały się bez problemu w krajobraz miasta:
Statystyki podawane na oficjalnym profilu FB są wielce obiecujące (żeby nie powiedzieć zaskakujące), pozostaje trzymać kciuki za rozbudowę sieci i infrastruktury rowerowej oraz edukację i kierowców i rowerzystów. Nawiasem mówiąc, podobno po początkowych trudnościach, coraz mniej rowerów miewa problemy z łańcuchem, przerzutkami czy wpięciem / wypięciem ze stacji.
Nowa przestrzeń
Dzień otwarty Filharmonii – pomimo deszczu i „powiększonych” grup wchodzących (70 osób co 10-15 minut) godzinna kolejka przez cały dzień utrzymywała swoją długość.
Na placu Przełomów było więcej ludzi dzisiaj niż podczas wczorajszej celebry:
Po godzinnym odstaniu tzw. „swego” okazuje się, że warto (zresztą co ja będę mówił) bardzo warto:
Minimalizm, moire i duch Franka Wright’a to pierwsze skojarzenia które przychodzą do głowy.
A potem przychodzi refleksja, że kompozycje tych linii są opisami samymi w sobie :)

















































































































